Thursday, August 16, 2007


LORD JIM W SKLEPACH CYNAMONOWYCH

Tym razem podróż po książkach. I książki zachęcające do podróży. Wyszukałem dwa, każdy na swój sposób, czarowne cytaty, oba pobudzające wyobraźnie i zachęcające do działania.

Pierwszy ze zbioru opowiadań Brunona Schulza "Sklepy cynamonowe. Sanatorium Pod Klepsydrą":

"Słabo oświetlone , ciemne i uroczyste ich wnętrza (sklepów - rp) pachniały głębokim zapachem farb, laku , kadzidła, aromatem dalekich krajów i rzadkich materiałów. Mogłeś tam znaleźć ognie bengalskie, szkatułki czarodziejskie, marki krajów dawno zaginionych, chińskie odbijanki, indygo, kalafonium z Malabaru, jaja owadów egzotycznych, papug, tukanów, żywe salamandry i bazyliszki, korzeń Mandragory, norymberskie mechanizmy, homonculusy w doniczkach, mikroskopy i lunety, a nade wszystko rzadkie i osobliwe książki, stare folianty pełne przedziwnych rycin i oszałamiających historyj."
(Kraków 1978, s. 67-68)

Drugi cytat pochodzi z "Lorda Jima" Józefa Conrada Korzeniowskiego:

"Nic mu się wówczas nie nastręczało, czekał więc obcując, naturalnie, w porcie z ludźmi swego zawodu. Dzielili się na dwa rodzaje. Jedni, bardzo nieliczni i rzadko tam widywani, wiedli tajemniczy żywot, odznaczali sie nieposkromioną energią , temperamentem korsarz i oczyma marzycieli. Wydawali się żyć w szalonym labiryncie planów, nadziei, niebezpieczeństw, przedsięwzięć, wyprzedzając cywilizację wśród mało znanych zakątków morza; śmierć była w ich fantastycznych egzystencjach jedynym wydarzeniem mającym pozór względnej pewności."
(Wrocław 1978, s. 18)


Zdjęcie ze strony: www.screenarchives.com

3 Comments:

Anonymous afi said...

Pobudzanie do podrozy, no wlasnie. Ostatnio zauwazylem, ze media stepiaja ten zmysl parcia do przodu. Teraz kazdy wie jak wyglada slon, aligator, czy inna lama. Moza to zobaczyc w telewizji, obejrzec w internecie, no i oczywiscie w zoo. Wydaje mi sie, ze powszechnosc tej wiedzy sprawia, ze nie chce sie wyruszyc na inny kontynent.
To dotyczy sie zwierzat. Mialem ostatnio okazje obejrzec kilka okazow, o ktoreych wczesniej tylko czytalem. Brak jakis glebszych przezyc czy wzruszen, niestety.
Na szczescie ludzi i krajobrazow w zoo nie zamkniemy, ale w pudle telewizora juz tak;/.
Mowie o tym wszystkim, bo ostatnio postanowilem zapoznac sie z przygodami Tomka Wilmowskiego. Pierwsza czesc podrozy - Australia. Ksiazka moze dwadziescia lat temu sprawiala, ze czytalo ja sie z wypiekami na twarzy, ale teraz ogromnie sie przy niej nudze ;(.
Nie ciekawia mnie opisy zwierzat, krajobrazow czy ludzi, bo juz je znam ;/. Moze najwyzszy czas wybrac sie do Australi ? :)

11:02 AM  
Blogger Rafał Panas said...

Coś w tym jest. Lubelski poseł i milioner Janusz Palikot powtarza jak wielkim przeżyciem są dla niego krajobrazy...Biebrzy. Dlaczego? Bo jeszcze nie zostały przetworzone przez telewizję i kino jak np. skały z Arizony.
Jednym słowem - jak dziesiątki razy oglądamy, jak piszesz słonie czy aligatory, to na żywo nie robią już takiego wrażenia. Smutne to ale prawdziwe.
Pewnie każdy z nas zna ludzi, którzy całą wiedzę o świecie czerpią z TV i mają więcej do powiedzenia (tak im się przynajmniej zdaje) np. o Australii niż ludzie, którzy tam byli. Może najwyższy czas wybrać sie do Australii ? :)

12:21 PM  
Anonymous afi said...

" ...którzy całą wiedzę o świecie czerpią z TV ..."

Do tego co napisales chcialbym dodac slowa Kapuscinskiego :

"Jakże często spotykamy się z tym, że ludzie utożsamiają pojęcie "widzieć" z pojęciem "rozumieć". Na przykład słyszymy, jak spierają sie dwie osoby. Jedna mówi do drugiej: Moja droga. Nie masz racji. To, co mówisz, mija się z prawdą! A ta druga osoba odpowiada: Jak to nie mam racji? Przecież widziałam w telewizji!"

:(

10:29 AM  

Post a Comment

Subscribe to Post Comments [Atom]

<< Home