Thursday, November 08, 2007


BLAGIER CZY OSTATNI PRAWDZIWY AWANTURNIK?

Czy ktoś czytał książki niejakiego Cizia Zyke? Pytam, bo zainteresowały mnie internetowe notki o jego dokonaniach. Facet miał równie niezwykłe przygody jak niecodzienne jest jego nazwisko.

Jako młody chłopak (syn francuskiego legionisty pochodzenia albańskiego i Greczynki), przyjeżdża z rodzicami z Maroka do Francji, dwa razy trafia do wiezienia, zaciąga się do Legii Cudzoziemskiej. Trafia do ameryki Południowej gdzie handluje prekolumbijskimi dziełami sztuki i bawi się w hazard. Chwilę potem widzimy go w Toronto, ale po konflikcie z mafią - zajmował się wymuszaniem haraczy - jedzie do Europy. Losy rzucają go później w różne części świata, trafia m. in. do Kostaryki gdzie szuka złota. Jednak po paru latach zagrożony wyrokiem ucieka z trzema kilogramami złota. Jeśli to wszystko prawda, a nie blaga na potrzeby promocji powieści...

W naszym kraju ukazały sie, jak donosi Wikipedia, jego cztery książki w tym najsłynniejsza "Złoto".

Polska strona o Cizia Zyke: www.ciziazyke.pl

Zdjęcie ze strony: zograf.free.fr/blog

4 Comments:

Anonymous Antek said...

interesuje mnie zagadnienie nazywania tego typu ludzi: podroznikami czy awanturnikami.
tak jak w przypadku najemnikow (o ktorych pisales wczesniej) nie ma u nich nic z checi poznania innej kultury a jedynie chec wzbogacenia sie, najczesciej nielegalnie.
Awanturnikiem mozna nazwac kogos, kto rozpeta burde w knajpie ale nie ludzi, ktorzy zabijaja. Tym bardziej ze robia to dla pieniadzy.
Wiemy jak wojna wyglada: zabijanie, kradziez i gwalty.

1:01 PM  
Blogger Rafał Panas said...

Sam mam spory problem z terminologią...Bardzo często awanturnicy to
faktycznie ludzie pałający chęcią szybkiego zarobku na ryzykownych
przedsięwzięciach w egzotycznych sceneriach, np. Cortez czy Denard. To
prawda wielu z nich z zimną krwią mordowało. I ich pociąg do przygód nie
powinien tego przysłonić.

Są też oczywiście "dobrzy" awanturnicy np. Maurycy Beniowski lub cała rzesza
współczesnych podróżników.

No właśnie co różni, a co łączy awanturników, podróżników i łowców przygód?

4:59 PM  
Anonymous Ponczek said...

Co różni?Można tylko stawiać tezy.Założe sie że
każdy zdeklarowany awanturnik/podróżnik czy łowca przygód widzi siebie inaczej.Płynne to jest jak cholera.Ale łączy ich chyba jedna rzecz: bunt na zastała rzeczywistość.NA nude,na schemat codziennego poranka i wieczora,To chyba nas wszystkich wygania z domu..

4:44 AM  
Anonymous szybki lopezzz said...

Z nudy to Proust napisał W poszukiwaniu straconego czasu...a jak pisał to - jak sam mówił - doświadczał jeszcze większej nudy niż uprzednio... :)
A taki Roland Barthes twierdził, że "nuda jest najbardziej produktywnym i twórczym stanem w jakim może znajdować się ludzka dusza".
Czasem może jednak warto się ponudzić panowie awanturnicy? mhm...

6:02 PM  

Post a Comment

Subscribe to Post Comments [Atom]

<< Home