Thursday, August 24, 2006

CZAS NA BORNEO

A tym samym muszę, niestety, zawiesić pisanie bloga. Z tropikalnej wyspy wracam pod koniec września i wtedy też zapraszam do czytania nowych wpisów. Jestem pewien - będzie o czym pisać.

Choć znając potęgę internetu niewykluczone, że w dżungli znajdę kawiarenkę internetową. A wtedy nieomieszkam podzielić się na gorąco wrażeniami :)

6 Comments:

Anonymous Anonymous said...

powodzenia Don Santano!

11:00 AM  
Blogger Rafał Panas said...

Dzięki :)

2:20 PM  
Anonymous Anonymous said...

Całkiem przypadkiem znalazłem Twoją stronę, ale bardzo się cieszę, że po tylu latach dopiąłeś swego. Kiedyś za studenckich czasów wiele razy rozmawialiśmy o górach, wyprawach, podróżach.
W moim przypadku życie wszystko skorygowało - pozostały tylko wspomnienia i mażenia.Jesteś naprawdę wielki ( nie tylko wzrostem )chwała Ci za to.
Carpe diem!!!!!!!!!!
P.S. Zgadnij kim jestem????

12:42 AM  
Anonymous general said...

No powiem Ci że naprawdę odjechany pomysł. Mam nadzieję, że nie zjedzą Was tam i po powrocie będziesz mógł opowiedzieć to i owo. Pozdrawiam - Generał

5:56 PM  
Anonymous nomeolvides said...

Pomysł odjechany i wykonanie pewnie też. Czekam z niecierpliwością na Wasz powrót. Wierzę, że nic nie poszło zgodnie z Twoim planem, bo tylko takie wyprawy są naprawdę emocjonujące. Pozdrawiam, gdziekolwiek teraz jesteś...

10:07 AM  
Anonymous Anonymous said...

"Będzie o czym pisać." - to słowa autora tego bloga. Czyżby jednak nie było?
Czas płynie, a obiecanych relacji wciąż nie ma. Jestem trochę zawiedziony.

3:02 PM  

Post a Comment

Subscribe to Post Comments [Atom]

<< Home